Po co nam ten Grey?

Od kilku lat w związku z pojawieniem się na rynku trylogii o Chrystianie Grey’u możemy powiedzieć o swoistym fenomenie czy zjawisku, którego twarzą stał się Grey. Cóż, wszyscy o tym słyszeli, większość czytała i oglądała, choć na ogół niewielu się do tego przyznaje, a jeśli już, to raczej wypowiada się w sposób krytyczny i prześmiewczy. Zdecydowanie korzystniej Grey wypada w ocenie kobiet, bezsprzecznie negatywnie w ocenie mężczyzn. Nie będę się tu odnosić do literackich czy artystycznych wartości i walorów książki czy filmu, chciałabym się raczej skupić na tym, co niesie ze sobą zawartość treściowa powieści i inspirowanego nią filmu.

Dlaczego Grey jest tak popularny?

Historia Greya jest zbudowana jak klasyczna bajka, z którymi mamy do czynienia od najmłodszych lat dzieciństwa. Jest piękny, młody i bogaty książę z mroczną historią, piętnem, które niesie w sercu i które negatywnie wpływa na jego relacje ze światem. Jest piękna, uboga, ale mądra dziewczyna, która dzięki swemu urokowi osobistemu oraz wzruszającej niewinności staje się jego wybranką. Książę kusi, prowadzi przez mroczne labirynty, odkrywa nieznany świat, który choć mroczny, jest oczywiście wciągający. Dziewczę się rumieni, ma dylematy, chce pozostać aniołem, ale krew burzy się w jej żyłach, więc podąża na stracenie. Oczywiście, jako ta jedyna i wybrana czuje w sobie tę moc, ma misję i powołanie by ocalić księcia przed samym sobą i mrokiem, który ma w sercu, poprowadzić go ku światłu i uczynić szczęśliwym. A potem oczywiście po wielu efektownym zwrotach akcji związanych z dylematami moralnymi, nieżyczliwymi gnomami i goblinami, które próbują przeszkodzić ich miłości lub wręcz ich zgładzić, wątpliwościami uczuciowymi… pokonują wszystkie przeszkody, żyją długo i szczęśliwie, wychowując gromadkę dzieci i uprawiając ognisty seks w różnych konfiguracjach.

Gilbert Keith Chesterton powiedział, że „baśnie są bardziej niż prawdziwe, nie dlatego iż mówią nam, że istnieją smoki, ale że uświadamiają, iż smoki można pokonać”, a J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa łączyło przekonanie, że baśnie są nam potrzebne do życia jak powietrze. Bo baśnie nie są tylko dla dzieci, one są ważne i dla nas, dorosłych.

Zawsze tak było, a czasem wręcz przytłoczeni trudnym, dorosłym życiem okazuje się, że potrzebujemy ich jeszcze bardziej niż w dzieciństwie. Głównie przez to, że ich zadaniem jest wyjaśnienie nam, jak sobie radzić z najpoważniejszymi problemami, jakie spotykają nas w życiu. Czasem są jak drogowskaz, mówią co robić, co jest dobre, co jest złe. Bywają
sposobem na to, aby wyjaśnić nam świat w przystępnej formie lub po prostu za pomocą metafory. Marina Warner, brytyjska pisarka zauważa, że baśnie stają się dla nas jedynymi znanymi nam sposobami na poradzenie sobie z codziennymi dylematami, jednocześnie będąc wiedzą, która jest dla nas, jako ogółu, wspólna. Już wiele lat temu elementy pikantnej erotyki do bajek dla dorosłych wplatali wieszcze i pisarze, wywołując rumieniec na twarzach ucieszonej gawiedzi, więc pomysł ubarwiania w ten sposób opowieści też wcale nie taki świeży.

Więc skąd ta cała fascynacja Grey’em?

Jak to możliwe, że powieść, która zyskała niechlubny przydomek „porno dla mamusiek” i którą krytycy zmiażdżyli, zdobyła taką popularność i rozpoczęła modę na książki erotyczne i romanse? Powstały również przewodniki i poradniki inspirowane powieścią EL James zawierające pomysły na zmysłowe gry i zabawy, którymi można podgrzać temperaturę w związku. Cóż filmy pornograficzne, zdjęcia i inne tego typu wytwory odnoszą się najczęściej do nazwijmy to technicznych aspektów seksualności i do męskiego postrzegania seksu, a kobiety zdecydowanie potrzebują większej emocjonalnej oprawy dla erotyki. Dlatego mają dystans do pornografii, a chętnie sięgają po pikantne bajki w stylu Greya. Ponadto chciałyby po prostu czuć się tak pożądane i adorowane jak Anastasia. Chciałyby przeżyć coś porywającego, niesamowitego, bajkowego. Odkrywanie własnej seksualności.

Dlatego poniekąd książka może wpływać na rewolucję w naszych sypialniach. Zagraniczne badania dowiodą, że pod wpływem lektury „Pięćdziesięciu twarzy Greya” kobiety – zwłaszcza dojrzałe – na nowo odkryły własną seksualność i zaczęły eksperymentować w sypialni. Książka stała się dla nich źródłem inspiracji. Impulsem do wprowadzenia zmian w życiu intymnym, eksperymentów łóżkowych, częstszego zainteresowania seksem. Sprawiła, że kobiety stały się śmielsze w sypialni, zaczęły bardziej otwarcie mówić o swoich potrzebach, chętniej sięgają także po różne gadżety erotyczne. Odważniej również spoglądają na swoje fantazje erotyczne.

Po co nam fantazje erotyczne?

Fantazje erotyczne to nie powód do wstydu. W marzeniach możemy wyobrażać sobie seks z kim chcemy, gdzie chcemy i jaki chcemy. Fantazje seksualne są odzwierciedleniem intymnych pragnień i potrzeb seksualnych. To normalny objaw pracy mózgu, tak jak normalny jest popęd seksualny. Od takich marzeń nie da się ”uciec”. Warto więc je zaakceptować i uświadomić sobie, że mówią one wiele o naszej kondycji psychicznej, potrzebach seksualnych, a także o naszych miłosnych związkach, odzwierciedlają naszą osobowość. Uważa się, że erotyczne marzenia są odbiciem naszego życia, nie tylko seksualnego.
Nie należy ich interpretować dosłownie. Zwykle fantazjujemy z powodu chwilowego lub dłuższego niezaspokojenia, samotności, w celu urozmaicenia naszego życia seksualnego, dla odmiany, dla przyjemności. Dzięki fantazjom możemy przeanalizować nasze emocje, dowiedzieć się, czego nam brakuje w pożyciu – delikatnych pieszczot, dominacji, ryzyka czy zabawy – i spróbować realizacji własnych pragnień.

Seksualność kobiety różni się od seksualności mężczyzny, dlatego ich marzenia też są inne. Mężczyźni często marzą o konkretach, określonych osobach, ich częściach ciała, pojawiają się u nich techniczne szczegóły współżycia. Kobiece fantazje są bardziej emocjonalne, dotyczą, sytuacji, miejsc, doznań czy określonych zachowań ze strony partnera, nie koniecznie konkretnego.

Ważne jest mieć świadomość, że fantazjować to wcale nie znaczy, że chcieć realizować to na jawie. Często tęsknimy po prostu za mocniejszymi wrażeniami, bo jesteśmy znudzeni konwencjonalnymi zachowaniami, które mamy na co dzień, lecz nie dążymy do tego, by przeżyć to wszystko w rzeczywistości. Czasem wystarczy coś przeżyć w fantazji lub na ekranie. A jeśli to nie wystarcza? Warto po prostu rozmawiać o fantazjach erotycznych i dzięki temu, wprowadzając w życie swoje fantazje ożywić związek.

Jak rozmawiać o seksualnych fantazjach?

Otwarcie, zwyczajnie, tak, jak o innych sprawach. Zaczynając najpierw od ustalenia intymnego języka, nazewnictwa, które będzie obojgu obrazowało sytuację i da swobodę poruszania się w erotycznej tematyce. Potem od ustalenia, że istnienie fantazji erotycznych to nic niestosownego, zdrożnego czy „brzydkiego” a wręcz służy budowaniu relacji, osiąganiu satysfakcji przez oboje parterów, tworzeniu atmosfery intymności i zaufania. Później najlepiej wyrażać się wprost, ale szanując granice partnera i jego opór przed wprowadzaniem w życie wszelkich możliwych eksperymentów.

Christian Grey a kryzys męskości

Trudno w dyskusji pominąć jeszcze jedną stronę medalu. Niechęć mężczyzn do Greya często wynika z tego, że przegrywają z nim w konfrontacji, trudno im nadążyć za zbudowanym przez niego obrazem macho, utożsamiać się z jego stylem funkcjonowania w relacji damsko-męskiej. W powszechnej od kilku lat dyskusji mówi się o kryzysie męskości. Kobiety często wskazują, że obecnie mężczyźni są niedojrzali, bierni, mają problem z kodeksem wartości, ustaleniem priorytetów, brakuje im determinacji, siły i ambicji. W relacjach często przejawia się to niezdecydowaniem, podejmowaniem gier, emocjonalnym zbliżaniem i oddalaniem, unikaniem deklaracji i zaangażowania, koncentracją głównie na sobie.

Postać wykreowana przez Christiana Greya jest natomiast mężczyzną, o jakim podświadomie marzy większość kobiet – przystojny, elegancki, dobrze sytuowany, pewny siebie, szarmancki. To typ, który dominuje nad partnerką, ale nie myli siły z agresją, zna granice, dba o jej zdanie i potrzeby.

Czyli – wracając do meritum – Chrystian Grey jest jak wymarzony książę z bajki, do którego wzdychają wszystkie księżniczki od dzieciństwa… a my nawet jako dorośli bardzo potrzebujemy bajek. A morał z tego taki, żeby wziąć z bajki o Grey’u to, co nam pasuje i wykorzystać ku radości obojga partnerów. Na zdrowie!

Koszyk
Scroll to Top